Copyright © 2022-2023 Inwestordywidendowy.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Co to jest inflacja ?

18 stycznia 2023

Najogólniej i najprościej to ujmując, inflacja to proces wzrostu przeciętnego poziomu cen w gospodarce.
Ten wzrost następuje rok do roku, mniejszy lub większy.
To znaczy, że coś co dzisiaj kosztowało 10 zł, za rok może kosztować 12 zł, a z 2 lata... 13 zł?
Wystarczy, że przypomnicie sobie ile płaciliście za poszczególne produkty i usługi kilka lat temu, a ile dzisiaj.
Jestem pewien, że każdy z was może zauważyć wzrost cen - poziom inflacji to tępo wzrostu cen w gospodarce.

 

WAŻNE.

Wszystko co zebrałem i opisałem o inflacji, to są przede wszystkim moje luźne przemyślenia. Zbierałem informacje i łączyłem pewne kropki, a potem wyciągałem z tego pewne wnioski - z moją wiedzą, z moim doświadczeniem, z moim podejściem do życia.
Raczej starałem się weryfikować informacje, ale potraktujcie temat inflacji jako ciekawostkę i zbiór moich osobistych przemyśleń na ten temat.
W przeciwnym wypadku, im głębiej w las tym bardziej to się wszystko wydaje ustawione i dziwne.!

 

 

Poświęcam swój czas na pracę, za którą dostaję wynagrodzenie.
To wynagrodzenie jest w formie pieniężnej.
Jeżeli z jakiegoś magicznego powodu, te pieniądze, które zarobiłem tracą na wartości, czyli w uproszczeniu mogę za nie kupić jutro mniej niż dzisiaj - to jawnie mnie ktoś okrada z mojego czasu i życia, tylko robi to pośrednio w formie zmniejszania wartości tych pieniędzy, które już zarobiłem.

Oczywiście jest też druga opcja, to znaczy trzeba się dostosować do panujących zasad i robić swoje, ale tak, aby wygrywać z systemem.
Jednak kradzież, to dalej kradzież.
A może powinienem sobie to tłumaczyć, że z pieniędzmi jest jak z nowym autem ?
Ze wzrostem przebiegu na liczniku traci na wartości ;o ?

Są pewne zagadnienia, które warto poznać ponieważ mają ogromny wpływ na nasze pieniądze i inwestycje, co się pośrednio przekłada na nasze życie.
Jednym z takich zagadnień jest inflacja.

 

Co to jest inflacja ?

 

W gospodarce rynkowej ceny towarów oraz usług zmieniają się cały czas.
O inflacji mówimy jednak dopiero, gdy następuje powszechny wzrost cen, a za tę samą kwotę można kupić coraz mniej.

Najogólniej mówiąc, inflacja to proces wzrostu przeciętnego poziomu cen w gospodarce. Czyli proces który trwa, nie jest jednorazowy i co najważniejsze jego skutki są trwałe, czytaj: te przeciętne ceny po tym wzroście już z nami pozostaną, czyli coś co 10 lat temu kosztowało 5 zł, dzisiaj może kosztować 10 zł i ta cena dla nas jest zupełnie normalna, a że wzrost nastawał powoli i stopniowo, to aż tak bardzo na niego nie zwracaliśmy uwagi.
Tak zwane gotowanie żaby.

Wszak cel inflacyjny NBP (Narodowy Bank Polski) wynosi 2.5% rocznie, to kto zwraca uwagę czy średnio ceny podskoczyły o 2.5% w ciągu roku ?
Dopiero zwracamy uwagę na inflację i widzimy, że idzie wzrost cen, kiedy wymknie się z pod kontroli i będzie wynosić np. 20%, jak w 2022 roku.
To już jest znaczny wzrost kosztów produkcji i cen z roku na rok.

Skutkiem wzrostu cen jest spadek siły nabywczej pieniądza, czyli 10 zł w naszym przykładzie 10 lat temu było "silniejsze", ponieważ mogliśmy kupić za nie 2 przedmioty po 5 zł, a dzisiaj możemy kupić tylko jeden, ten sam przedmiot za 10 zł.

Prościej mówiąc:
za tę samą kwotę, możemy kupić mniej produktów, niż kilka miesięcy wcześniej, bo pieniądz ma mniejszą wartość.
I w przypadku oszczędności:
jeżeli ktoś odłożył 1 000 złotych, za rok będzie miał również tysiąc złotych, ale nie kupi za to tyle samo co rok wcześniej – ponieważ ceny wzrosły.

Co to oznacza dla przeciętnej osoby?
Większe wydatki, mniejsze możliwości oszczędzania, no i jeżeli macie jakieś oszczędności - to one tracą na wartości.
Albo powalczycie i będziecie zwiększać wasze przychody co roku, minimum o wartość inflacji.

Pamiętacie jak w artykułach o zarobieniu milion pisałem, że musicie się śpieszyć z takim celem ?
Właśnie inflacja jest tego powodem.
Prawdopodobnie zanim uzbieracie milion za np. 20 lat to w tym czasie wartość tych pieniędzy drastycznie spadnie.

 

Poziom inflacji

 

 

Co to znaczy, że inflacja za np. grudzień wynosi 20% ?

To znaczy, że ceny towarów i usług, wzrosły średnio o 20% od grudnia poprzedniego roku.
Czyli idziecie dzisiaj do owada po bułki i za 10 bułek zapłacicie 5 zł, a po drodze do domu jeszcze wejdziecie do fryzjera i za strzeżenie zapłacicie 26 zł.
Rok wcześniej w grudniu ta sama wycieczka, kosztowała by was 4 zł za bułki u owada oraz 22 zł za strzeżenie u fryzjera.
Czyli dzisiaj 31 zł jest warte tyle, co rok wcześniej 26 zł.
Ja lubię mówić, że dzisiejsze 31 zł ma taką samą siłę nabywczą, co rok wcześniej 26 zł.

Czy wasze zarobki zwiększyły się proporcjonalnie do wzrostu cen i kosztów życia ?
Obawiam się że nie :)

Najbardziej wymownie warto spojrzeć na to tak:
załóżmy że średnio, tygodniowe zakupy kosztują nas 300 zł (strzelam kwotę).
To przy średnim wzroście cen 20%, za rok za te same zakupy zapłacimy ok 360 zł.
Im większa kwota i im bardziej ogólnikowo na to patrzymy, tym te liczby są wyraźniejsze i dające więcej do myślenia.

Wiemy już, że podawany poziom inflacji to jest próba określenia, o ile wzrosły ceny rok do roku.
Ale te ceny nie spadną...Co najwyżej możemy zobaczyć dalszy wzrost cen, ale wolniejszy...

Inflacja ma za zadanie liczyć stały wzrost cen, nie chwilowy wzrost spowodowany przez ograniczenie podaży dóbr czy jakąś spekulację na rynku, albo wzrosty spowodowane jakimiś regulacjami.
Ten wzrost jest stały, rok do roku, raz szybszy, raz wolniejszy, ale kierunek jest jeden - w górę!

 

Systematyczny wzrost cen

To jest dosyć ważne fundamentalnie.
Inflacja powoduje stały wzrost cen.
Oczywiście mogą później przyjść lata deflacji, ale z własnego doświadczenia wszyscy powinniśmy widzieć, że ceny tylko rosną w długim terminie.

Poniżej na wykresie średni koszt cen żywności za lata 2010-2019 (mocna zielona linia), a ten delikatny kolor to jest średnia zmiana ceny detalicznej towarów i usług konsumpcyjnych (tak zwany wskaźnik cen konsumpcyjnych CPI).
Zmiany zmianami, ale spójrzcie na ogólny trend i kierunek.

 

 

Co to w praktyce dla nas oznacza ?
A no to, że wzrost inflacji może zwolnić, nawet załóżmy że do celu inflacyjnego NBP, czyli 2.5% - super. Jednak to będzie zwolniony wzrost cen rok do roku, ale to nie znaczy, że wzrost z poprzedniego roku w wysokości 20% zostanie zapomniany? wyzerowany ?

Po prostu ceny wzrosną "tylko" o 2.5% od cen z poprzedniego roku!
Zróbmy sobie małą wizualizację, aby lepiej to widzieć.

Zostańmy przy naszych dwóch przykładach: bułki i fryzjer.
Znalazłem informację, że średni koszt zwykłej bułki kajzerki w supermarkecie to ok 50 gr, a koszt strzyżenia męskiego ok 25 zł, dane na 2022 rok.
Przyjmijmy takie wartości, najważniejszy dla nas jest aktualnie jak się te ceny będą zmieniać.

Kto już czyta jakiś czas blog, ten wie że jestem optymistą - dlatego załóżmy w naszym scenariuszu, że inflacja w grudniu 2023 roku wyniesie o połowę mniej niż dzisiaj (ok 10%), w 2024 roku spadnie znowu o połowę do 5%, a w 2025 wrócimy do celu inflacyjnego - 3% (cel inflacyjny NBP to 2.5%, plus/minus 1%).

 

 

W naszym scenariuszu w ciągu 5 lat (od 2020 roku) koszta jakie ponosimy na bułki i fryzjera wzrosną o jakieś 50%.
Średnio 10% rocznie i tak to prawda, aktualnie mamy cięższe lata, które miną i będzie lepiej, ale jednak strata siły nabywczej pieniądza o 10% rocznie to jest dużo.
Żeby utrzymać wartość swoich oszczędności musielibyście generować minimum 10% zwrotu z waszych inwestycji przez 5 lat z rzędu - to jest bardzo dobry wynik :)

Spójrzcie też na to, że te wzrosty z roku na rok, nie są aż tak bardzo odczuwalne w normalnych warunkach gospodarczych, gdzie inflacja jest na niskich poziomach.
Jednak procent składany nawet przy 3% inflacji rocznie działa i jak taran niszczy wasze oszczędności z roku na rok.

Jednak celem tego eksperymentu myślowego było pokazanie, że inflacja pokazuje jak rosną ceny z roku na rok - one nie wracają do starych wartości.
W teorii jest deflacja, ale w praktyce i gospodarce opartej na długu politycy dbają o to, abyśmy mieli inflację.
Co jest w sumie logiczne, jak masz dużo długu, albo posługujesz się długiem do jakiś celów, to inflacja jest Ci na rękę bo zmniejsza realną wartość Twojego zadłużenia.

Jeżeli masz przy zarobkach powiedzmy 2 tys zł miesięcznie, dług na karcie kredytowej w wysokości 5 tys zł, to jest to 2.5 miesiąca Twojej pracy na samą spłatę zadłużenia, nie mówię już o odsetkach.
Jednak kiedy też pośrednio dzięki inflacji, Twoje zarobki rosną do powiedzmy 3 tys zł miesięcznie, to te 5 tys zł długu to mniej niż 2 miesiące Twojej pracy.
Tak to w uproszczeniu wygląda, Twój dług traci wartość.
Mimo że odsetki będą większe, to o ile jesteś w stanie je udźwignąć to Twoje całkowite zadłużenie będzie maleć.

Dodajmy sobie jeszcze do naszej tabelki, jakby się zmieniały zarobki i oszczędności, jeżeli były by aktualizowane o wskaźnik inflacji.

 

 

Załóżmy, że pracujemy za minimalną krajową i nasze zarobki na rękę w 2020 roku wynoszą 2000 zł, z czego 1800 zł to są nasze koszty życia, a 200 zł jesteśmy w stanie oszczędzać.
A teraz zobaczmy jak nasze wydatki/zarobki/oszczędności, będą się zmieniały, jeżeli będą się zwiększać równo z inflacją.

Po 5 latach trzymając się proporcji powinniście odkładać 50% więcej! Super!
Tylko za te 300 zł kupicie średnio tyle, co za 200 zł - 5 lat temu.

Dodałem jeszcze średnie koszta miesięczne utrzymania, jest to większa kwota i fajnie wizualizuje, jak wzrost cen wpływa na nasze koszty życia.

Jeżeli nasza rzeczywistość by tak wyglądała, że wskaźnik inflacji jest praktyczny i przedstawia realny wzrost cen, oraz nasze zarobki były by co roku aktualizowane o inflację - nie było by tak tragicznie.
Jednak jak to mówią papier wszystko przyjmie, jednak w praktyce to wygląda trochę inaczej.

Jeszcze wspomnimy sobie jakie są przyczyny inflacji, skutki inflacji oraz wpływ stóp procentowych na inflację, ale najpierw zerknijmy na koszyk inflacyjny.

 

Adnotacja.

Chcę tutaj wspomnieć o dwóch rzeczach.
Po pierwsze wartość inflacji podawana przez jakikolwiek urząd to jedno, a realna wartość inflacji jaką odczuwamy osobiście to drugie.
Jeszcze wspomnę o koszyku inflacyjnym za chwilę.
Jednak za pewne wielu z was odczuło, że realna inflacja jest o wiele wyższa.
Pierwszy przykład z brzegu: nowe oświetlenie kupowałem do mieszkania w Polsce, w Styczniu 2022 kiedy je wybierałem to kosztowało ok 50 zł za sztukę, we Wrześniu 2022 kiedy je kupowałem 99 zł za sztukę... po promocji!
To trochę skrajny przykład ale skoki cen żywności wyglądały podobnie.
Jeszcze niedawno pamiętam nagłóki jak w gazetach pisali, czy paliwo przekroczy magiczną psychologiczną barierę 6 zł, dzisiaj każdy by chciał aby tyle kosztowało.

Następna sprawa to zarobki, w tym przypadku minimalna krajowa - o ile ona z roku na rok wzrasta, to trochę ułatwia sprawę, jednak w praktyce to wygląda tak, że ceny rosną szybciej niż zarobki.
Dodatkowo wielu ludzi zarabia powyżej minimalnej krajowej i sami muszą pilnować co rocznych podwyżek, do czego pracodawcy nie są tacy chętni, sam wiem z własnego doświadczenia, że czasami jedynym wyjściem jest zmiana pracy.

Sumując to wszystko do całości, w praktyce to wygląda tak, że wypłaty rosną pi razy oko z inflacją (przynajmniej minimalna krajowa, o resztę musimy zadbać sami), jednak rzeczywisty wzrost cen jest wyższy niż wartość inflacji, czyli realnie stajemy się biedniejsi - mniej możemy kupić za nasze 160h pracy w miesiącu.

 

Koszyk Inflacyjny

 

 

W idealnym systemie zamkniętym, posiadalibyśmy dostęp do wszystkich cen, wszystkich produktów i usług, co by pozwoliło nam na obliczenie średnich cen każdego produktu i usługi, uwzględniając każdego sprzedawcę.
Następnie wszystkie te ceny mielibyśmy w jakimś ogromnym pliku i co miesiąc, spisywalibyśmy je w jedno zestawienie i aktualizowali ceny.

Mając takie dane potrafilibyśmy porównać ceny, jakie są teraz i jakie były rok temu, dodać jakieś wagi w zależności od tego jak często i ile osób kupuje dane produkty/korzysta z danych usług i na tej podstawie moglibyśmy obliczyć roczną stopę inflacji w gospodarce, albo w każdym sektorze.
W każdym bądź razie, takie zakrojone na szeroką skale zbieranie danych, dało by nam bardzo dokładny, albo jak najbardziej zbliżony do rzeczywistości, wskaźnik inflacji dla danej gospodarki.

Jednak.
Aktualnie takie coś może by było do zrobienia, przynajmniej w okrojonej wersji, ale w praktyce wyliczenia opierają się na tak zwanym koszyku inflacyjnym.

Koszyk inflacyjny jest zestawieniem procentowych udziałów towarów i usług, nabywanych przez gospodarstwo domowe. Tak to się ładnie nazywa.

W praktyce GUS (Główny Urząd Statystyczny) na podstawie badań? ankiet? - z tego co widziałem, to często przewijają się zwroty takie jak "analizy", "eksperci", wybiera najczęściej kupowane przez nas rzeczy z różnych kategorii.
Każda kategoria ma podkategorie itd.Każda kategoria ma swoją wagę, w teorii im więcej na dany produkt gospodarstwa domowe pieniędzy przeznaczają, tym większą ma wagę ta kategoria. Co ma sens.

Wszystko super, jednak średnio co roku ten koszyk jest zmieniany...Ok świat się rozwija, nasze przyzwyczajenia i to co kupujemy również, pojawiają się nowe produkty na rynku, więc to ma sens że jakoś trzeba ten koszyk konsumpcyjny aktualizować.
Jednak jest też duże ryzyko manipulacji i takiego dobierania produktów, aby to było władzy na rękę.

Nie zrozumcie mnie źle, rozumiem ideę i cel zmieniania tego koszyka, jednak w rzeczywistości widzę, że podawana wartość inflacji, a ta jaką osobiście odczuwam, to jest jak granie w lotki, gdzie realna inflacja jaką odczuwam to centrum tarczy, a inflacja podawana przez urząd nawet nie trafia w tarczę!
Wolałbym, żeby podawana inflacja trafiała bliżej tej realnej, odczuwalnej przez nasze portfele inflacji, niż dalej...
Dlatego zastanawiam się gdzie się kończy praktyczny sens zmieniana tego koszyka, a gdzie zaczyna się czysta manipulacja w celach politycznych.

Czy nie dało by się stworzyć takiego neutralnego wskaźnika, który by był najbardziej zbliżony do średniej, realnie odczuwanej inflacji przez większość ludzi?
Są pewne rzeczy z których każdy chyba korzysta: prąd, paliwo, internet, chleb, masło, jaja, mleko ?

Wiem, że teraz jest pełno różnych diet i są np osoby które nie jedzą chleba, ale jak z 40 mln ludzi wyrzucimy ze statystyk 0,5 mln ludzi, którzy nie jedzą chleba, to ten wskaźnik dalej będzie bliżej realnej średniej niż dalej.!

 

Adnotacja.

Czytałem cały plik ze strony rządowej na temat pomiaru inflacji.
Zawiera 42 strony i mam wrażenie, że tak to skomplikowali jak tylko mogli.
Co prawda wyliczenie średniej, jednej liczby, która ma określać wartość inflacji, na cały kraj, gdzie żyje prawie 40 milionów ludzi, a kupują zapewne miliony różnych rzeczy - może być wyzwaniem i ciężkim zajęciem.
Jednak po przeczytaniu całego dokumentu mam wrażenie, że ludzie lubią sobie jeszcze bardziej utrudniać robotę ;o

 

Osobisty koszyk inflacyjny

 

Jest jeszcze jednak sprawa.
Każdy z nas ma inne przyzwyczajenia, każdy z nas kupuje inne rzeczy i w innych sklepach.
To prowadzi nas bardziej w stronę tego, że dla każdej osoby inflacja, tak na prawdę będzie inna!

Osobisty koszyk inflacyjny, jest to zbiór produktów, które najczęściej kupujecie.
Każdy ma swoje przyzwyczajenia i na pewno potrafiłby zrobić listę najczęściej przez siebie kupowanych produktów.
Do tego listę tę możemy zawęzić tylko do tych produktów, które kupujemy systematycznie, co tydzień, co miesiąc ?

Posiadając takie zestawienie wystarczy nawet raz na pół roku, albo raz na rok w konkretnym miesiącu, spisać ceny danych produktów, które kupujemy.
Na koniec możemy dodać ceny energii elektrycznej, ogrzewania, jakiś inne rachunki, które płacimy co miesiąc i stworzy nam się fajny osobisty koszyk inflacyjny, który realnie odda nam ile tak na prawdę wynosi odczuwalna inflacja dla naszego portfela.

Przy takim eksperymencie nie zdziwcie się, jeżeli zauważycie że wasza osobista inflacja wynosi więcej, niż ta podawana przez GUS.
Z drugiej strony dzięki prowadzeniu takiego osobistego wskaźnika będziecie mieli świadomość jak się plasują wasze finanse oraz jak się zmienia siła nabywcza waszego portfela.
Czy stajecie się biedniejsi ? A może bogatsi ?
Taka informacja pokaże wam też kierunek w jakim musicie się poruszać z waszymi finansami.

 

Pozdrawiam,
#DywInw

 

Co myślicie, abyśmy sami stworzyli sobie własny wskaźnik inflacji ?
Moglibyśmy porównać "nasz wskaźnik"do podawanego przez GUS.
Ale jak jeszcze można by go wykorzystać ?
Co nam może dać ta wiedza ?
Co konkretnego z takiego porównania i śledzenia inflacji "bardziej realnej" moglibyśmy wyciągnąć ?
Macie jakieś pomysły ?

 

Podoba Ci się idea bloga?
Jeśli tak, to zarejestruj się aby
otrzymywać powiadomienia
o nowych artykułach :)


Zapisz
Zapisz
Formularz został wysłany — dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

Śledź mnie w social mediach!

„Poprzez budowanie różnych źródeł „przychodów pasywnych” uwalniam swój czas, aby korzystać z niego według własnych zasad.
Osiągam moje cele finansowe poprzez oszczędzanie i inwestowanie nadwyżek finansowych oraz zwiększanie i generowanie dodatkowych przychodów.
Tak się złożyło, że buduję portfel spółek dywidendowych oraz relacjonuję swoją drogę i dzielę się swoim doświadczeniem poprzez prowadzenie bloga.”

Dywidendowy Inwestor
Podoba Ci się idea bloga?
Jeśli tak, to zarejestruj się aby
otrzymywać powiadomienia
o nowych artykułach :)


Zapisz
Zapisz
Formularz został wysłany — dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!