Copyright © 2022-2023 Inwestordywidendowy.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przepis na milion złotych: produkty

28 grudnia 2022

 

Era informacji i internetu.

 

Jeżeli chodzi o usługi to mogę być wehikułem, pośrednikiem, ale poza zbudowaniem biznesu, ciężko znaleźć w nich drogę do jakiegoś "szybkiego" bogactwa.

Od kilku miesięcy siedzę i zbieram coraz więcej informacji o inwestowaniu w spółki dywidendowe.
Jest to długoterminowa gra.
Jednak coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że portfolio dywidendowe to jest tylko taka przysłowiowa wisienka na torcie, natomiast ważniejsze jest to jak prowadzimy swoje finanse domowe, ile jesteśmy w stanie generować gotówki do zainwestowania, a najważniejsze to pracowanie nad tym tu i teraz, działanie, które będzie się przekładało na coraz lepsze zwroty z naszych inwestycji w przyszłości.

Jakie działanie?
Chociażby zwiększanie swoich dochodów, aby co roku więcej inwestować.

Łatwiej możliwe że będzie zarobić pierwszy milion, zostać milionerem i go zainwestować, niż oszczędzać grosze i liczyć na wielkie zwroty.
Im więcej siedzę i analizuję, tym bardziej się uświadamiam, że inwestowanie samo w sobie nie zrobi czarów. Zbudujesz jakiś majątek, obronisz go przed inflacją, ale chodźmy o krok dalej!
Wygenerujmy takie przepływy pieniężne, żeby pokryły nasze koszty życia i jeszcze dalej toczyły tą kulę śnieżną, aby rosła!
I nie mówię o horyzoncie 40 lat, tylko 10? 15?

 

 

 

Co nam zostało... ?

 

Jedyne co mi przychodzi do głowy to produkty.
W jakiejkolwiek formie, czy produkcja jakiś rzeczy, czy kupno taniej i sprzedaż drożej (wtedy zarabiamy jako pośrednik), albo produkty w internecie (tworzymy własną markę, dodajemy coś ekstra i sprawiamy, że ludzie wolą kupić od nas niż od konkurencji).
Coś co możemy z łatwością pomnażać i idealnie sprzedawać na jak największy rynek.
Wtedy wystarczy obliczyć nasz zysk na czysto, wyliczyć ile musimy danego produktu sprzedać i się skupić na realizacji tych założeń, a milion będzie skutkiem ubocznym naszej pracy.

Zaletą takiego rozwiązania jest to, że każdy sprzedany produkt, nie wymaga od nas aż tyle naszego czasu, jak każda usługa którą wykonujemy.
Jeżeli dobrze wszystko zorganizujemy, to sprzedaż produktu nie będzie wymagała od nas żadnego zaangażowania czasu!
Można powiedzieć, że to taka prostsza droga do zbudowania biznesu, gdzie skalowanie nie polega na zatrudnianiu nowych ludzi, tylko tworzeniu nowych produktów.

Stwórzmy sobie jakiś scenariusz.
Sprowadzacie bluzki, prowadzicie stronę internetową oraz profil w mediach społecznościowych - powiedzmy, że na facebooku.
Po uwzględnieniu kosztów zakupu bluzek, kosztów biznesu oraz marketingu, niech wam zostanie 10 zł na każdej sztuce czystego zysku.

Teraz to już prosta matematyka, załóżmy że chcecie w 5 lat mieć milion złotych.
1 000 000 zł/ 10 zł zysku nas sztukę = 100 000 sztuk/ 5 lat = 20 000 sztuk na rok.
20 000 sztuk/ 12 miesięcy = 1 666 sztuk miesięcznie/ 417 sztuk tygodniowo.
417 sztuk tygodniowo/ 5 dni = 84 dziennie.
Czy to jest dużo czy mało? nie wiem ale mając do dyspozycji miliony ludzi dostępnych online wydaje mi się, że powinno to być w zasięgu przeciętnego biznesu.

Dodatkowo internet nie obchodzi niedziel nie handlowych i jeżeli mamy poustawiane systemy nie widzę problemu, czemu nie mielibyśmy sprzedawać 7 dni w tygodniu - wtedy liczby na każdy dzień by jeszcze były bardziej dla nas przystępne.
I skalowanie sprzedaży ilości produktów wydaje mi się, że będzie prostsze niż szkolenie nowego elektryka i szukanie nowych klientów lokalnie, albo otwieranie nowego biura w nowym mieście. ;o

Dodatkowo możecie mieć przecież różne produkty, ile czasu zajmie wam zamówienie i stworzenie opisów na stronie nowych produktów?Je
żeli dobierzecie produkty skorelowane z tym co macie, coś czym będą zainteresowani wasi klienci, to tworzycie nowe kanały sprzedaży z minimalnym kosztem i nakładem pracy.

10 zł zysku na jednostce wydaje mi się mało i prawdopodobnie, możecie mieć wiele produktów na których o wiele więcej zarobicie.
Jeszcze jest kwestia marki osobistej.
Jeżeli stworzycie swoją markę w około jakieś specjalności to ludzie do was będą przychodzili o pomoc w rozwiązaniu ich problemów związanych z tym zagadnieniem!
Co sprawi, że wasze produkty będą bezkonkurencyjne, bardziej pożądane i przyniosą większe zyski za sztukę.

Możliwości są nieskończone ;o
Skoro już wspomnieliśmy o internecie, to zerknijmy sobie chwilę na ten temat.

 

Jak działa marka osobista ?

 

 

Mój przypadek z ostatnich kilku dni.
Walczę z dietą.
Nie mam problemu z wprowadzeniem diety, posiłkami.
Mój problem polega na tym, że po pewnym czasie 2-3 miesiące, coś mnie zazwyczaj z niej wybija i ciężko mi na nią wrócić. Wakacje, święta - to są dla mnie nokauty!
Moim problemem jest sprawienie, aby dieta była częścią mnie, czymś normalnym, codziennym, gdzie nie muszę się pilnować i nic mnie z niej nie wybija, bo to jest po prostu mój wybór i jest częścią mnie.
Jem tak, a nie inaczej, bo to i to i to. Normalne, nie? :)

Więc zacząłem szukać rozwiązania problemu, jak sprawić aby X stało się częścią Twojego życia, taką normalnością, częścią Ciebie.
Kilka wyników w google i trafiłem na Zen Jaskiniowca.
Już słuchałem kiedyś nagrań Rafała i czytałem jego bloga, ale potem w natłoku życia, gdzieś przestałem go śledzić.
Od razu wiedziałem, że on będzie miał rozwiązanie mojego problemu!
Wszedłem w sklep, szybko zobaczyłem co tam ma dostępnego i od razu moją uwagę przykuły kursy: alter ego oraz być i mieć.

To jest właśnie siła marki osobistej...
To że ludzie Cię znają, kojarzą z czymś konkretnym i mogą Cię znaleźć wtedy, kiedy potrzebują.
Rafał dostarczając konkretną wartość, na konkretne tematy, w głowach ludzi, robi sobie miejsce jako specjalista od konkretnej dziedziny - dzięki temu wiem, że rozwiązania na problemy z tym zagadnieniem związane, mogę znaleźć na jego stronie i w jego produktach.

 

Czy da się zarobić milion złotych w internecie ?

 

Na czym można zarabiać w internecie?
Po wstępnym rozeznaniu uważam, że na wszystkim.
Ciężko mi cokolwiek policzyć i założyć, ze względu na brak doświadczenia, ale zerknijmy jak to robili albo robią inni.

 

Podejście czysto filozoficzne

 

 

W Greater Manchester (załóżmy, że taki teren pokrywam świadcząc swoje usługi elektryczne) mieszka jakieś 2,8 mln ludzi.
Sprzedając coś w internecie, albo świadcząc jakieś usługi online, mam dostęp do 67 mln ludzi mieszkających w UK.
No nie oszukujmy się, to jest ogromna różnica.

Jeżeli prowadzicie jakieś działania marketingowe i jesteście w stanie zdobyć 1% rynku/populacji, to macie 28 tys ludzie do 670 tys...Aby świadcząc usługi lokalnie, zdobyć taką ilość klientów, jak online na cały kraj, to musielibyście zdobyć prawie 24% rynku dostępnego... jeżeli byście to osiągnęli to byście byli kozakami!
i nie zaprzątalibyście sobie głowy takimi drobnymi jak milion złotych :)

Jeżeli chodzi o konkurencję, nie jestem do końca przekonany, czy w internecie będzie większa.
Wydaje mi się, że jeszcze długo, wielu ludzi nie będzie sobie zdawało sprawy z możliwości jakie dzisiaj mamy.

Widziałem jakiś czas temu tweeta, ktoś napisał, że na świecie jest rynek dla 8 bilionów twórców online.
Na początku się zastanawiałem nad tym, ale to ma sens!

Nie wiem jak Wy, ale ja zacząłem prowadzić bloga i ciężko by mi było dodatkowo robić coś jeszcze.
Nawet jakbym robił to na pełny etat, dorzuciłbym jakieś filmiki na youtube, podcasty, albo po prostu bym więcej pisał.
Więc zakładam, że każdy może się skupić na jednej rzeczy i prowadzić jedną, fajną, dochodową działalność/serwis online.

A teraz powiedzcie ile treści konsumujecie i z nich korzystacie?
Ja nie spędzam dużo czasu na mediach społecznościowych, raczej słucham na youtube filmiki w czasie jazdy - ale mam tam kilkanaście kanałów subskrybowanych, z czego znajdzie się z 5-10, które zawsze słucham jak coś nowego wpadnie!

I jak już wspomniałem, ja mało czasu spędzam na konsumowaniu treści, a wiem że ludzie potrafią bardzo dużo czasu spędzać w internecie.
Jeszcze pytanie o ich zaangażowanie, ale na razie nie wchodźmy w szczegóły.

Widzicie do czego dążę?
Nawet jeżeli każda osoba na ziemi tworzyła by coś online, to każdy o wiele więcej konsumuje niż tworzy - więc mamy tak naprawdę nieograniczony rynek dla twórców!
Po czasie stwierdziłem, że ten tweet z rynkiem dla 8 bilionów twórców jest genialny!

Na świecie jest tyle ludzi, że każdy znajdzie osoby podobne do siebie, które chętnie będą np czytały co ma do przekazania, albo rozwiążcie jakiś problem i na pewno znajdą się ludzie, którzy szukają rozwiązania identycznego problemu (mój przypadek z dietą o którym wspomniałem).
Ja kilka miesięcy temu zacząłem z czapy prowadzić bloga, a dzisiaj codziennie godzinę spędzam na pisaniu oraz planuję serie artykułów do przodu na konkretne tematy, a moje artykuły czyta ponad 1 tys osób miesięcznie.
I jeszcze niektórzy piszą, że im się podoba to co piszę! Zaskakujące! ;o

Wiem, że to brzmi trochę utopijnie.
Jednak będę miał to gdzieś z tyłu głowy i z czasem, doświadczeniem i rozwojem bloga, może będziemy dalej drążyć ten temat :)

 

 

Pierwszy milion złotych: Dropshipping

 

Dropshipping w sumie polega to na tym, że macie umowę z "hurtownią dropshoppingową" jedną lub wieloma i sprzedajecie jej produkty.
Zajmujecie się rozwojem waszego internetowego sklepu, sprzedażą/marketingiem oraz obsługą klienta.

Najczęściej pojawiają się widełki marży na poziomie 20-35%, jednak w na niektórych stronach wspominane są o wiele większe marże.
Ciekawe stwierdzenie gdzieś znalazłem, że większość sklepów nie utrzymuje się dłużej niż 2 lata - więc jak na każdym rynku, konkurencja nie śpi.

Świetną zestawienie znalazłem na stronie: https://thenewlook.pl

 

 

Nawet jeżeli by wziąć pod uwagę sklepy opisane jako małe i średnie, to widełki mieszczą się w kwocie, która może w zupełności zastąpić przychód na etacie przeciętnej osoby.

Jeżeli dołożyć do tego budowanie jakiejś marki i rozpoznawalności wokół sklepu to może z tego wyjść ciekawy biznes.
Zapewne mieścił by się przynajmniej w te widełki 10 tys - 50 tys zł.I mówimy tu o zarobku miesięcznym.

Jeżeli po pokryciu kosztów życia potrafilibyśmy odłożyć 10 tys zł, to odłożenie miliona zajęło by nam trochę powyżej 8 lat.
A jest tu możliwość dalszego rozwoju, skalowania, wprowadzania nowych produktów - a czas od pomysłu/idei do wprowadzenia w życie, jeżeli chodzi o produkty jest o wiele krótszy, niż wprowadzanie do życia nowych usług.

Widziałem, że od jakiegoś czasu, coraz częściej pojawia się temat dropshippingu w różnych wywiadach na youtube, więc chyba staje się coraz bardziej popularny.
Osobiście znam parę, która jakieś 4-5 lat temu zaczęła prowadzić swój sklep internetowy i budować markę, nie jest to jakiś ogromny sklep, trochę followersów na facebooku (ok 2000), sprzedają takie rzeczy codziennego użytku i ubrania dla kobiet i dzieci, a nadwyżki które z czasem zaczęły się pojawiać w ich biznesie zainwestowali w nieruchomości.
Już mają 2 na wynajem, a następny cel jaki sobie postawili to zbudowanie dla siebie domu - fajna historia sukcesu :)
Wykorzystali sklep internetowy do budowania przepływów pieniężnych poprzez nieruchomości.

Obserwuję ich sukces i wygląda super, ale ja jakoś osobiście tego nie czuję.Jednak do mnie, coraz bardziej przemawia inna forma zarabiania w internecie, a mianowicie blogowanie.

 

Pierwszy milion złotych: blogowanie

Czy da się zarabiać z pisania ?
Pośrednio , jak najbardziej!
Raczej określiłbym to jako zarabianie na tworzeniu treści, albo informacji.
Czy to poprzez prowadzenie bloga, prowadzenie kanał na youtube - tworzysz coś, co inni mogą uznać za przydatne, a potem to już jest kwestia monetyzacji, czyli jak na tym zarobić.

Najwięcej konkretów jest chyba na blogu Michała Szafrańskiego, https://jakoszczedzacpieniadze.pl.

Na stronie Michała jest cały artykuł jak zarobił 69 tys zł na prowizjach za polecenie lokaty.
Ta afiliacja świetnie się wpisywała w jego tematykę bloga, a lokata była wtedy po prostu dobra, więc ludzie bardzo chętnie ją zakładali.
Nie wiem jakie zasięgi miał wtedy ten blog, jednak powiedzmy sobie szczerze - niezły wynik jak na krótkoterminową współpracę!
https://jakoszczedzacpieniadze.pl/ile-zarabia-bloger

Inną formą zarobku przez Michała było wydanie drugiej książki, którą wydał z wydawcą i zarobił na niej jakieś 123 tys zł (po podatku).
Prawdopodobnie książka dalej się sprzedaje i generuje mniejszy lub większy dochód, sam ostatnio ją kupiłem!
Co prawda zasięgi bloga były w okolicach 200 tys użytkowników miesięcznie - to jest bardzo dużo.
Nie wspominam już o pierwszej książce Michała, którą wydał sam i zarobił na niej dużo ponad 1 mln zł - jeden produkt, jednak aby sprzedać go w takiej ilości musiał pracować nad swoją marką osobistą i blogiem kilka lat.
https://jakoszczedzacpieniadze.pl/jak-wydac-ksiazke-z-wydawca-case-study-zaufanie

Jeszcze inny przykład jaki znalazłem, to Joanna Glogaza.
W artykule podaje, że przy ok 100 tys użytkowników miesięcznie zarabia jakieś:
600 - 800 zł miesięcznie z reklam AdSense,
kilka tys zł miesięcznie z 2 linków afiliacyjnych,
7800 zł za post sponsorowany.
https://joannaglogaza.com/2017/05/zarabianie-na-blogu-jak-to-wyglada-w-praktyce.html

Powtarzającą się zaletą produktów, a przede wszystkich własnych produktów jest to, że tworzymy je raz, a potem je sprzedajemy cały czas.
Nie ma tego łącznika pomiędzy produktem, a czasem (poza początkową fazą tworzenia produktu), gdzie przy usługach zamieniamy czas w stosunku 1:1.
Co prawda przy usługach możemy manipulować pewnymi czynnikami, ale nadal ten czas jest częścią równania.

 

Kilka słów ode mnie

 

 

Ok, nie każdy odniesie sukces w internecie.
Jednak wydaje mi się, że jeżeli znajdziemy przepis i swoją drogę to skalowanie i zwiększanie zarobków jest o wiele łatwiejsze poprzez jakieś produkty, idealnie sprzedawane w internecie, niż świadczenie usług.
Jeszcze drugą kwestią jest, ile osób które wystartują odniesie sukces ?

W biznesie jest mała szansa na sukces, ale jak już zdobędziecie swój rynek zbytu to nagroda jest bardzo duża.
Biznes online może być bardziej dostępny, więcej osób odniesie sukces, ale za to nagroda może być mniejsza.
A może jednak nie ?
Ja osobiście nie potrzebuję 3 różnych kolorów Porshe na podjeździe swojej willi z basenem.
Szukam drogi jak poprzez przepływy pieniężne, pokryć swoje wydatki na fajnym poziomie życia.
Więc jak mam startować do gry, gdzie jest większa szansa sukcesu, ale nagroda mniejsza - jednak spełniająca moje wymagania i pomagająca mi osiągnąć cel - no to dla mnie wybór jest prosty :)

Te i poprzedni artykuł to trochę takie przelanie moich myśli z ostatnich dni.
Pisałem dużo o kontach maklerskich, co jest bardzo wąskim tematem, a zarazem miałem bardzo dużo myśli, które generowały się w mojej głowie.
W ogóle moje myślenie na temat inwestowania, strategi ciągle się zmienia i ewoluuje ;o
zobaczymy co przyniesie nowy rok :)

Potraktujcie ten i poprzedni artykuł jako taki klin, musiałem chyba odejść trochę na boczne tory.
Może kiedyś to ziarnko w postacie dwóch artykułów przerodzi się w coś konkretnego - na razie to tylko luźne przemyślenia.

 

Pozdrawiam,
#DywInw

 

 

Internet ?  produkty ? Co o tym sądzicie ?
Mi się wydają... odległe?
ale chcąc nie chcą mam wrażenie, że nadchodzi era informacji :)

 

Podoba Ci się idea bloga?
Jeśli tak, to zarejestruj się aby
otrzymywać powiadomienia
o nowych artykułach :)


Zapisz
Zapisz
Formularz został wysłany — dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

Śledź mnie w social mediach!

„Poprzez budowanie różnych źródeł „przychodów pasywnych” uwalniam swój czas, aby korzystać z niego według własnych zasad.
Osiągam moje cele finansowe poprzez oszczędzanie i inwestowanie nadwyżek finansowych oraz zwiększanie i generowanie dodatkowych przychodów.
Tak się złożyło, że buduję portfel spółek dywidendowych oraz relacjonuję swoją drogę i dzielę się swoim doświadczeniem poprzez prowadzenie bloga.”

Dywidendowy Inwestor
Podoba Ci się idea bloga?
Jeśli tak, to zarejestruj się aby
otrzymywać powiadomienia
o nowych artykułach :)


Zapisz
Zapisz
Formularz został wysłany — dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!