Przewijasz Facebooka, a między zdjęciami znajomych wyskakuje sponsorowany post z logo znanego banku albo serwisu ekonomicznego. Obiecuje ekskluzywne analizy i zaprasza do „oficjalnego kanału” na WhatsAppie. Adres strony nic tu nie powie, bo często strony w ogóle nie ma. Oszustwo zdradzają trzy inne rzeczy: kto stoi za reklamą, jak wygląda profil i o co prosi formularz.
Przez lata powtarzałem znajomym jedną radę: sprawdź adres strony. Dziś to za mało. Według CSIRT KNF kampanie fałszywych inwestycji przenoszą się do Lead Ads, czyli formularzy wbudowanych w system reklamowy. Dane zostają na Facebooku, a „doradca” dzwoni później. Nie ma więc strony, którą dałoby się sprawdzić albo zablokować.
Widać to w liczbach. W 2025 r. CSIRT KNF zgłosił do blokady o 9490 stron mniej niż rok wcześniej, ale profili publikujących takie reklamy było o 1288 więcej. W sierpniu 2026 r. reklamy udające banki i domy maklerskie stanowiły 60 proc. zidentyfikowanych kampanii. Politycy, których twarze od marca do lipca pojawiały się w 18–31 proc. z nich, zniknęli z reklam całkowicie.
Pierwszy sygnał: reklamodawca nie ma nic wspólnego z marką
Unijne przepisy DSA (art. 26) nakazują platformom pokazywać przy każdej reklamie, w czyim imieniu jest wyświetlana. Zanim przeczytasz obietnice, zajrzyj w te dane. Jeśli przy logo banku czy redakcji widnieje zupełnie inna nazwa albo przypadkowy profil, nie musisz czytać dalej.
Nie uspokajaj się tym, że reklama w ogóle się wyświetla. Fałszywy post z logo Bankier.pl w sierpniu przeszedł moderację Facebooka i trafił do użytkowników, choć redakcja nie miała z nim nic wspólnego.
Drugi sygnał: profil wygląda jak przypadkowy zbiór zdjęć
Sama reklama bywa dopracowana. Podróbkę „Pulsu Biznesu” zdradzał właściwie tylko nieco inny krój czcionki. Profil, który ją publikował, wyglądał już zupełnie inaczej: kilka przypadkowych zdjęć i grafika o skutkach otyłości. Prawdziwy bank czy redakcja nie prowadzi tak swojego konta.
Dlatego zanim klikniesz w ofertę, kliknij w nazwę profilu. Nie licz też na to, że zgłoszony profil zniknie na dobre. Ten od fałszywego „PB” usunięto po zgłoszeniu, a po południu wrócił z zablokowaną wcześniej reklamą. Od stycznia do sierpnia CSIRT KNF zgłosił do blokady 5132 profile publikujące reklamy fałszywych inwestycji.
Trzeci sygnał: formularz chce twojego numeru telefonu
Reklama obiecuje ekskluzywne analizy, zamknięty kanał z rekomendacjami albo wysoki zysk bez ryzyka, a w zamian prosi tylko o imię i telefon. PKO Bank Polski odpowiada na takie formularze krótko: „My nigdy o to nie prosimy”. Bankier.pl też zaznacza, że nikogo nie zaprasza do grup na WhatsAppie.
Jak szybko działa druga strona, sprawdził Eugeniusz Twaróg z „PB”. Wpisał swój numer w formularz pod fałszywym artykułem ze zmyślonym wywiadem z prezesem NBP. Telefon zadzwonił po pół minucie. Po drugiej stronie był „Mark” ze wschodnim akcentem, który proponował inwestowanie z pomocą sztucznej inteligencji.
Podany numer to jeszcze nie strata, jeśli przerwiesz rozmowę
Jeśli dane już poszły, spodziewaj się telefonu od „konsultanta”, „maklera” albo „doradcy finansowego”. Według PKO BP taka osoba brzmi profesjonalnie, pokazuje prognozy zysków i naciska, że okazja zaraz się skończy. Najprostsza odpowiedź to rozłączyć się i niczego nie wpłacać.
Najgroźniejszy moment to prośba o instalację programu „do komunikacji”. W rzeczywistości to narzędzie do zdalnego pulpitu, które daje przestępcom dostęp do urządzenia, a gdy zalogujesz się do bankowości, także do konta. Czego nie robić:
- nie instaluj aplikacji na prośbę osoby, która do ciebie dzwoni;
- nie podawaj loginu ani hasła do bankowości;
- nie przekazuj dalej pieniędzy od nieznanego nadawcy, bo możesz nieświadomie wziąć udział w przestępstwie;
- nie wierz w ofertę „odzyskania utraconych środków”, bo to ta sama grupa oszustów.
Nazwę firmy, która się z tobą kontaktuje, sprawdź na liście ostrzeżeń publicznych KNF. Klienci PKO BP mogą zweryfikować tożsamość pracownika banku w aplikacji mobilnej, a w razie wątpliwości zadzwonić na infolinię 800 302 302. Transakcje oszukańcze zgłosisz pod numerem 800 909 707. Jeśli pieniądze już zniknęły, powiadom bank i policję.
