Kupujący z ogłoszenia przysyła link do banku? Do przelewu wystarczy sam numer konta

Nataniel Kubiak • 24 października 2026
Smartfon z wiadomością e-mail z linkiem leżący na stole
Spis treści

Spis treści

Wystawiasz coś na sprzedaż, a kupujący, zamiast zapytać o stan rzeczy, przysyła ci maila z linkiem? Zatrzymaj się. Żeby ktoś zapłacił ci przelewem, wystarczy mu twój numer konta. Jeśli link otwiera stronę logowania do banku, a chwilę później dzwoni „konsultant” i prosi o kody SMS, to oszustwo.

Schemat krok po kroku: od ogłoszenia do pustego konta

Policja opisała niedawno przypadek, który dobrze pokazuje, jak to działa. Mężczyzna chciał sprzedać w internecie części do pralki za 200 zł. Skończyło się na tym, że stracił ponad 11 tys. zł. Cały mechanizm da się rozpisać na kilka prostych kroków.

  1. Ogłoszenie. Wystawiasz przedmiot na portalu sprzedażowym i podajesz kontakt. Dla przestępców to wystarczający sygnał, że można spróbować.
  2. SMS od „kupującego”. Ktoś pisze, że chętnie kupi. Nic podejrzanego, przecież właśnie na taką wiadomość czekasz.
  3. Mail z linkiem. Niedługo potem na skrzynkę trafia wiadomość z odnośnikiem.
  4. Fałszywe logowanie. Link prowadzi na stronę łudząco podobną do panelu bankowości elektronicznej. Wpisujesz login i hasło, a one lądują prosto u oszustów.
  5. Telefon „z banku”. Dzwoni kobieta, która przedstawia się jako konsultantka. Mówi, że na twoim rachunku pojawiła się podejrzana transakcja, i proponuje pomoc w zabezpieczeniu pieniędzy.
  6. Kody SMS. „Konsultantka” prowadzi cię za rękę: prosi o akceptowanie kolejnych wiadomości i przekazywanie kodów autoryzacyjnych. W opisanym przypadku mężczyzna zatwierdził w ten sposób 12 transakcji.

Dlaczego ten telefon brzmi tak przekonująco?

Bo trafia w idealny moment. Przed chwilą logowałeś się do „banku”, więc rozmowa o podejrzanej operacji wydaje się logiczna. Do tego dochodzi strach o oszczędności, a ten skutecznie wyłącza czujność.

Poszkodowany był przekonany, że wykonuje polecenia osoby, która chroni jego pieniądze. Tymczasem każdy podany kod był w praktyce podpisem pod kolejnym przelewem dla złodziei. Policja zwraca uwagę, że oszuści grają właśnie na pośpiechu, zaufaniu i obawach o bezpieczeństwo pieniędzy.

Do przelewu wystarczy numer konta

Sam często sprzedaję rzeczy przez internet i trzymam się jednej zasady: kupującemu podaję numer rachunku i na tym moja rola się kończy. Nie loguję się na żadnej stronie, którą ktoś mi przysłał, i nie zatwierdzam żadnych SMS-ów. Przyjęcie przelewu nie wymaga od odbiorcy żadnej akcji. Pieniądze po prostu pojawiają się na koncie.

Jeśli więc w rozmowie z kupującym pojawia się którykolwiek z tych sygnałów, kończę kontakt:

  • link, który otwiera stronę logowania do banku,
  • prośba o wpisanie loginu i hasła, żeby „odebrać” zapłatę,
  • telefon rzekomo z banku zaraz po takiej wiadomości,
  • prośba o podanie kodu z SMS albo zatwierdzenie transakcji, której sam nie zlecałeś.

Co zrobić, gdy dzwoni „konsultant”

Prawdziwy pracownik banku nie powinien nakłaniać cię do podawania haseł ani kodów autoryzacyjnych. Nie poprosi też o zatwierdzanie nieznanych transakcji. Tak przypomina policja, a aspirant sztabowy Elwira Domaradzka radzi wprost: przy wątpliwościach przerwij rozmowę i skontaktuj się z bankiem bezpośrednio.

W praktyce oznacza to, że się rozłączasz i sam dzwonisz na infolinię banku. Numer bierzesz z aplikacji, z oficjalnej strony albo z odwrotu karty, a nie z wiadomości czy z ekranu połączenia przychodzącego. Jeśli dane zostały już wpisane na podejrzanej stronie albo kody poszły w świat, liczy się każda minuta. Od razu informujesz bank o tym, co się stało, a potem zgłaszasz sprawę na policję, tak jak zrobił poszkodowany sprzedawca.

Źródło:

[1]

https://finanse.wp.pl/chcial-sprzedac-czesci-w-internecie-dostal-maila-stracil-11-tys-zl-7343173417039968a

Oceń artykuł

Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi

oszustwo
bankowość elektroniczna
ogłoszenia internetowe
phishing
Autor Nataniel Kubiak
Nataniel Kubiak
Nazywam się Nataniel Kubiak i od 9 lat zajmuję się finansami osobistymi, inwestycjami oraz planowaniem emerytury. Moje zainteresowanie tymi tematami zrodziło się z chęci zrozumienia, jak mądrze zarządzać swoimi pieniędzmi i jak osiągnąć stabilność finansową. Lubię dzielić się wiedzą na temat strategii inwestycyjnych oraz sposobów na oszczędzanie, które mogą pomóc innym w osiągnięciu ich celów życiowych. W swojej pracy staram się zawsze weryfikować źródła i porównywać różne informacje, aby dostarczać czytelnikom rzetelne i zrozumiałe treści. Zdaję sobie sprawę, jak skomplikowane mogą być niektóre zagadnienia finansowe, dlatego dokładam wszelkich starań, aby przedstawiać je w przystępny sposób. Śledzę aktualne trendy i zmiany na rynku, co pozwala mi dostarczać aktualne informacje, które są naprawdę przydatne.

Udostępnij artykuł

Napisz komentarz