Wrzucasz do koszyka na azjatyckiej platformie bluzę za kilka euro i ładowarkę do telefonu. Do takiej paczki o wartości do 150 euro i tak doliczane jest cło 3 euro, osobno od odzieży i osobno od elektroniki, czyli 6 euro. Od 1 listopada dochodzi 2 euro opłaty manipulacyjnej za każdą pozycję, więc razem zapłacisz 10 euro.
Ile dopłacisz do bluzy i ładowarki?
Rozpisałem sobie taki koszyk krok po kroku. Bluza to odzież, ładowarka to elektronika, więc w taryfie celnej trafiają do dwóch różnych podpozycji. Przejściowe cło 3 euro obowiązuje od 1 lipca 2026 roku i liczy się od każdej takiej grupy towarów, a nie od całej przesyłki. Za ten koszyk wychodzi więc 6 euro samego cła.
Od 1 listopada państwa członkowskie doliczą do tego opłatę manipulacyjną. Komisja Europejska ustaliła ją na 2 euro za każdą pozycję w paczce. Bluza i ładowarka to dwie pozycje, więc opłata wynosi 4 euro, a nie 2 euro na całe zamówienie.
Razem daje to 10 euro należności za koszyk z bluzą i ładowarką: 6 euro cła i 4 euro opłaty manipulacyjnej. Przy rzeczach za kilka euro to już nie jest drobna różnica, bo same należności mogą stanowić wyraźną część wartości zamówienia.
Mieszany koszyk kosztuje najwięcej
Dla kupującego najważniejsza jest jedna zasada: cło rośnie razem z liczbą różnych kategorii w paczce. Jeśli w zamówieniu są ubrania, elektronika i jeszcze coś z zupełnie innej grupy, każda z tych grup ma własną podpozycję taryfową. Każda oznacza wtedy osobne naliczenie 3 euro.
Kilka rzeczy z tej samej kategorii, które trafiają do jednej podpozycji, daje jedno naliczenie cła. Opłata manipulacyjna 2 euro nadal liczy się jednak od każdej pozycji. Zanim dorzucisz do koszyka gadżet z innej kategorii tylko dlatego, że jest tani, sprawdź, czy naprawdę go potrzebujesz.
Skąd te opłaty i których paczek dotyczą
Chodzi o przesyłki o wartości do 150 euro, które przychodzą spoza Unii prosto do konsumentów. Skala jest ogromna: w 2024 roku do UE trafiło 4,6 mld małych paczek, a 91 proc. z nich przyszło z Chin. Opłata manipulacyjna ma pokryć koszty kontroli tak dużej liczby przesyłek.
Komisja przyjęła akt delegowany z wysokością opłaty 21 września 2026 roku. Parlament Europejski i Rada miały 30 dni na zgłoszenie sprzeciwu. Termin minął 21 października, więc opłata wchodzi zgodnie z planem.
Jak poznać, że towar idzie z magazynu w UE?
Azjatyckie platformy coraz częściej budują magazyny na terenie Unii. Towar trafia tam w dużych partiach i jest odprawiany wcześniej, przy imporcie zbiorczym, na zwykłych zasadach celnych. Paczka wysłana z takiego magazynu nie podlega przejściowemu cłu 3 euro, które dotyczy małych przesyłek nadawanych bezpośrednio spoza UE.
Przy zakupie zwracam uwagę na dwie rzeczy:
- Miejsce wysyłki w ofercie. Jeśli sprzedawca podaje, że wysyła towar z kraju Unii, paczka nie jedzie do ciebie jako mała przesyłka spoza UE.
- Czas dostawy. Magazyn na miejscu pozwala dostarczyć towar szybciej niż wysyłka z Azji, więc krótki termin może sugerować, że paczka nie leci z Chin. Pewność daje jednak dopiero informacja o miejscu nadania.
Nie oznacza to zakupów bez należności. Opłaty rozlicza się wtedy przy imporcie całej partii towaru, po prostu w inny sposób, więc mogą być już wliczone w cenę. Dlatego porównuj końcową kwotę za zamówienie, a nie samą cenę przy produkcie.
Do kiedy to potrwa
Cło 3 euro jest rozwiązaniem przejściowym. Ma obowiązywać do 1 lipca 2028 roku, z możliwością przedłużenia. Potem zastąpią je zwykłe stawki celne, naliczane po uruchomieniu unijnego centrum danych celnych.
Adam Zając, dyrektor ds. sprzedaży transgranicznej w Alsendo, uważa, że nowe opłaty nie wypchną azjatyckich platform z Europy. Mogą za to przyspieszyć zmianę ich logistyki w stronę europejskich magazynów. Dla kupującego oznacza to, że ofert z wysyłką z UE będzie coraz więcej, a informacja o miejscu nadania będzie coraz ważniejsza przy porównywaniu cen.
