Masz za sobą albo przed sobą 40 lat etatu za płacę minimalną i liczysz, że tak długi staż da porządną emeryturę? Według wyliczeń przywoływanych przez portal Interia Biznes kobieta w takiej sytuacji dostanie około 2000–2100 zł brutto miesięcznie. To ledwie trochę ponad gwarantowane minimum, które dziś wynosi 1978,49 zł brutto.
Najniższa emerytura a 40 lat przy płacy minimalnej
Żeby w ogóle mieć prawo do najniższej emerytury, kobieta musi wykazać co najmniej 20 lat stażu, a mężczyzna 25 lat. Gwarantowane minimum to 1978,49 zł brutto, co na rękę daje około 1800,43 zł. To kwota, której ZUS pilnuje niezależnie od tego, jak skromne były składki.
Kiedy zestawiłem te liczby, najbardziej uderzyło mnie jedno. Kobieta z 40 latami pracy ma staż dwa razy dłuższy niż wymagany, a jej świadczenie przekracza gwarantowaną kwotę o kilkadziesiąt, najwyżej o nieco ponad sto złotych brutto. Drugie tyle lat przy najniższej pensji podnosi emeryturę ponad dolny próg tylko symbolicznie.
Warto też spojrzeć na to od strony wypłaty. Płaca minimalna w 2026 r. wynosi 4806 zł brutto. Emerytura rzędu 2000–2100 zł brutto to mniej niż połowa tej kwoty. Kto dziś pracuje za minimalną, po przejściu na świadczenie musi się liczyć z dochodem o ponad połowę niższym niż obecna pensja.
Ile dostanie ktoś, kto zarabiał średnią krajową?
Zupełnie inaczej wygląda emerytura osoby, która przez całą karierę zarabiała na poziomie przeciętnego wynagrodzenia. Według Głównego Urzędu Statystycznego średnia płaca w 2025 r. wyniosła 8903,56 zł brutto. Składki odprowadzane od takiej pensji mogą dać świadczenie około 6600–6900 zł brutto miesięcznie.
To ponad trzy razy więcej niż przy płacy minimalnej, choć obie osoby przepracowały całe zawodowe życie. Różnica sięga kilku tysięcy złotych co miesiąc. Tak wygląda to w jednym zestawieniu:
- Najniższa emerytura: 1978,49 zł brutto (ok. 1800,43 zł netto), wymaga 20 lat stażu u kobiet i 25 lat u mężczyzn.
- 40 lat za płacę minimalną: ok. 2000–2100 zł brutto.
- Cała kariera za średnią krajową: ok. 6600–6900 zł brutto.
ZUS liczy składki, a nie przepracowane lata
Sam byłem przekonany, że długi staż to najlepsza gwarancja przyzwoitej emerytury. Tymczasem przy wyliczaniu świadczenia ZUS patrzy przede wszystkim na pieniądze, które przez lata trafiły do systemu. Liczba przepracowanych lat decyduje głównie o tym, czy przysługuje gwarantowane minimum.
Wśród elementów, które ZUS bierze pod uwagę, są:
- zwaloryzowany kapitał początkowy,
- środki zapisane na koncie i subkoncie ubezpieczonego,
- prognozowane średnie dalsze trwanie życia, które co roku publikuje GUS.
Wysokość składek wprost zależy od pensji. Im niższe wynagrodzenie, tym mniej co miesiąc trafia na konto w ZUS, a dodatkowe lata pracy tego nie nadrabiają. Dlatego 40 lat przy najniższej płacy daje wynik niewiele lepszy od emerytury gwarantowanej, a te same 40 lat przy średniej krajowej przekłada się na świadczenie kilka razy wyższe.
