Zarabiasz 5, 7 albo 9 tys. zł brutto i liczysz, że nowe progi PIT coś ci dadzą? Przeliczyłem to. Nawet przy 9 tys. zł miesięcznie wychodzi 108 tys. zł rocznie, czyli mniej niż obecny próg 120 tys. zł. Twoja wypłata od tej zmiany nie drgnie. Dla ciebie liczy się kwota wolna 30 tys. zł, a jej nikt nie zwaloryzuje.
Trzy pensje, jeden wynik: zero złotych różnicy
Sejm uchwalił ustawę, która podnosi próg w PIT ze 120 tys. zł do 130 tys. zł. Dodaje też drugi próg 150 tys. zł i nową stawkę 24 proc. dla dochodów między 130 a 150 tys. zł. Brzmi jak ulga dla wszystkich, ale chciałem sprawdzić, kogo to naprawdę dotyczy. Wziąłem trzy typowe pensje i pomnożyłem je przez 12 miesięcy.
- 5 tys. zł brutto daje 60 tys. zł rocznie, czyli połowę obecnego progu.
- 7 tys. zł brutto daje 84 tys. zł rocznie. Do progu brakuje 36 tys. zł.
- 9 tys. zł brutto daje 108 tys. zł rocznie. To 12 tys. zł poniżej obecnego progu i 22 tys. zł poniżej nowego.
Celowo liczyłem na wyrost, od kwot brutto. Próg dotyczy dochodu, czyli kwoty po odjęciu kosztów i składek, więc faktyczny zapas jest jeszcze większy. We wszystkich trzech przypadkach cały dochód mieści się w pierwszym przedziale skali i tam zostanie także po zmianie. Podwyżka progu nie dokłada ani złotówki do twojej wypłaty.
Od jakiej pensji nowe progi coś zmieniają?
Próg 120 tys. zł rocznie to średnio 10 tys. zł dochodu miesięcznie. Nowy próg 130 tys. zł to nieco ponad 10,8 tys. zł miesięcznie. Dopiero powyżej tych kwot zaczyna się gra o stawki.
Dziś nadwyżka ponad 120 tys. zł jest opodatkowana stawką 32 proc. Po zmianach osoba z dochodem między 120 a 130 tys. zł zostanie w pierwszym przedziale. Dochód między 130 a 150 tys. zł obejmie nowa stawka 24 proc.
Marek Kolibski, doradca podatkowy i radca prawny z kancelarii KNDP, mówi wprost w rozmowie z PAP, że to nie jest rewolucja, a nowa stawka dotyczyć będzie stosunkowo wąskiej grupy podatników. Jeśli twoja pensja wygląda jak w przykładach wyżej, nie należysz do tej grupy.
Kwota wolna stoi w miejscu i to jest twój haczyk
Kwota wolna od podatku wynosi 30 tys. zł. W praktyce działa jako kwota zmniejszająca podatek: 3600 zł rocznie, czyli 300 zł miesięcznie. Korzysta z niej każdy, kto rozlicza się według skali podatkowej, także przy pensji 5 tys. zł.
Ustawa przyjęta przez Sejm waloryzuje o inflację tylko progi, a kwotę wolną pomija. Kolibski uważa, że to szkoda. Jego zdaniem waloryzacja kwoty wolnej byłaby rozwiązaniem bardziej kompletnym i korzystniejszym dla wszystkich podatników. Zwraca też uwagę, że brak waloryzacji progów dotykał tylko części osób, a brak waloryzacji kwoty wolnej dotyczy już wszystkich.
Mechanizm jest prosty. Pensja rośnie razem z cenami, a ulga zostaje na poziomie 300 zł miesięcznie. Na pasku wypłaty widzisz co roku tę samą ulgę, ale realnie jest ona warta coraz mniej. Ekspert przypomina, że przez lata kwota wolna zmieniała się tylko sporadycznie i skokowo, a nie automatycznie.
Co musi się jeszcze wydarzyć
Ustawa trafi teraz do Senatu, a potem do podpisu prezydenta. Automatyczna waloryzacja progów o wskaźnik inflacji pochodzi z poprawki Ryszarda Petru z Centrum i ma obowiązywać od 2028 roku.
Otwarte pozostaje też pytanie o budżet. W trakcie prac w Sejmie przyjęto poprawkę, która rezygnuje z planowanej podwyżki CIT dla największych firm. Według wcześniejszych zapowiedzi resortu finansów to ona miała finansować zmiany w PIT. Kolibski ocenia, że na ocenę ostatecznych skutków jest jeszcze za wcześnie.
Jeśli chcesz sprawdzić własną sytuację, weź roczny dochód z ostatniego zeznania i porównaj go z kwotą 130 tys. zł. Jeśli jesteś poniżej, nowe progi niczego ci nie zmienią. Jedyną ulgą ze skali, która realnie wpływa na twoją wypłatę, pozostaje kwota wolna, czyli 300 zł miesięcznie bez waloryzacji.
