Rodzice chcieli dołożyć mi do mieszkania i od razu padło pytanie: dać gotówkę czy zrobić przelew? Zanim ktokolwiek poszedł do banku, sprawdziłem przepisy. Wniosek jest prosty: przelew z konta rodzica na moje konto i formularz SD-Z2 w ciągu 6 miesięcy. Pokazuję, jak to przeszedłem.
Jak sprawdzałem, co daje pełne zwolnienie
Zacząłem od tego, kto w ogóle może skorzystać z pełnego zwolnienia. Chodzi o tzw. grupę 0, czyli najbliższą rodzinę. Należą do niej m.in. zstępni, np. syn, córka, wnuki, oraz wstępni, np. matka, ojciec, dziadkowie. Darowizna od mamy lub taty mieści się w niej bez wątpliwości.
Potem warunki. Przepisy wymagają m.in. udokumentowania, że pieniądze trafiły na rachunek obdarowanego. W praktyce rodzic przelewa środki ze swojego konta na konto dziecka. Drugi warunek to zgłoszenie darowizny urzędowi skarbowemu w ciągu sześciu miesięcy na formularzu SD-Z2.
Sprawdziłem też, co z kilkoma mniejszymi kwotami. Gdy darowizny od tej samej osoby przychodzą więcej niż raz, sumuje się je za 5 lat poprzedzających rok ostatniego nabycia. Dlatego zapisałem sobie każdą wpłatę od rodziców, a nie tylko tę dużą.
Co wyszło? Gotówka w banku to zła droga
Najbardziej otrzeźwiła mnie sprawa opisana w mediach. W 2022 r. rodzice przekazali córce 497 tys. zł w gotówce, w banku, w obecności pracownika. Córka od razu wpłaciła pieniądze na swój rachunek, a w tytule wpłaty wpisano tylko „wpłata”. Rok później fiskus upomniał się o podatek.
Skarbówka uznała, że taka forma nie uprawnia do zwolnienia, bo pieniądze nie przeszły z konta darczyńcy na konto obdarowanego. Organy tłumaczą ten wymóg walką z fikcyjnymi darowiznami. Naczelny Sąd Administracyjny ma inne zdanie: według NSA sposób przekazania nie powinien decydować o zwolnieniu. Sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego i czeka na rozstrzygnięcie.
Stawka jest wysoka. Przy standardowym podatku od darowizn córka zapłaciłaby ponad 30 tys. zł. Jeśli jednak nie wykaże legalnego pochodzenia środków, fiskus może uznać je za przychód z nieujawnionych źródeł. Przy 75 proc. od 500 tys. zł to 375 tys. zł.
Co zmieniam i czego nie robię przy darowiźnie
Po tej lekcji ustaliłem z rodzicami jasny plan. Nie czekamy na wyrok Trybunału, tylko robimy wszystko tak, żeby urząd nie miał się do czego przyczepić:
- Przelew, nie gotówka. Pieniądze idą z rachunku mamy lub taty prosto na mój rachunek.
- Czytelny tytuł przelewu. Zamiast „wpłata” wpisujemy, że to darowizna od rodzica dla dziecka.
- Termin w kalendarzu. Darowiznę zgłaszam urzędowi skarbowemu na SD-Z2 w ciągu sześciu miesięcy, więc zapisuję sobie tę datę od razu.
- Potwierdzenie przelewu w teczce. To dowód, że darowizna naprawdę się odbyła.
- Lista wcześniejszych darowizn. Przy kilku wpłatach liczy się suma z 5 lat.
Czego nie robię? Nie biorę pieniędzy do ręki „na chwilę”, żeby potem samemu je wpłacić. Nie wpłacam gotówki od rodziców na własne konto, nawet w okienku i przy świadkach. Nie odkładam zgłoszenia na ostatnią chwilę, bo dotrzymanie terminu sześciu miesięcy to jeden z warunków zwolnienia.
Darowizny od rodziców do określonego limitu są zwolnione bez dodatkowych formalności. Przy większych kwotach, takich jak wkład na mieszkanie, trzymam się zasady: przelew i SD-Z2. To kilka minut pracy, a różnica w podatku może sięgać setek tysięcy złotych.
